poniedziałek, 14 marca 2016

89. Marcowe słonko

Za oknem wiosenna pogoda i w końcu słoneczne promienie :)

U mnie bez nowości. Praca, dom i robótkowanie.

W końcu ruszyłam projekt, który od dawna chodził mi po głowie, mianowicie sklepik Etsy.

Mój Etsy sklepik

Mam nadzieję, że moje wyroby znajdą nowy dom i może kiedyś spełni się marzenie posiadania własnego interesu związanego z rękodziełem :)

Najnowsze udziabki to breloki:





Oraz zaczęty kocyk-pled na kolana. Bardzo podoba mi się ten ścieg, jest to entrelac wykonywany szydełkiem tunezyjskim. Prosty, łatwy i przyjemny. Można oglądać film i bezmyślnie dziubać :))))

Dodatkowo mieniące się złotem podkładki :)







poniedziałek, 8 lutego 2016

88. Co u mnie

Co słychać? Właściwie brak uaktualniania bloga skutkuje jednym na pół roku wpisem podsumowującym.

Wyemigrowałam i odczuwam brak rozmów z przyjaciółmi i mamą... Chyba potrzebuję tej pisaniny by za kilka lat móc wrócić do dawnych postów i powspominać jak to było, jak wiadomo pamięć jest zawodna i raczej chce pamiętać tylko dobre chwile.

Wraz z moim mężczyznem wyjechaliśmy do WWielkiej Brytanii, która z bliska nie wydaje się taka duża ;)

7 lat wcześniej wyjechaliśmy do Anglii na pół roku, aby zobaczyć czy damy sobie radę sami za granicą. W czasie tamtego pobytu bardzo tękniłam za Polską, a po powrocie z obczyzny zaczęłam tęsknić za Anglią :) Kocham Polskę, to najpiękniejszy kraj na świecie, w szczególności kocham moje rodzinne miasto - Białystok, stolicę zielonych płuc Polski czyli Podlasia.

Jednakże w Anglii życie jest o wiele łatwiejsze, łatwiej o pracę, a dzięki temu o wszystko inne. Zarabiając minimalną stawkę STAĆ człowieka na godne życie, opłatę rachunków, wynajem domu, kupno samochodu i oszczędzenie na czarną godzinę jakiejś kwoty.

10 lipca 2015 roku wylądowaliśmy na lotnisku w Manchesterze, i zamieszkaliśmy czasowo w Radcliffe, małej miejscowości, która ujęła mnie pięknym otoczeniem.









W październiku przeprowadziliśmy się do Bolton do małej kawalerki, która na nowy start jest w sam raz :) nie potrzebujemy dużo miejsca, bo przywiozłam mało swoich przydasiów, niestety (dla mnie "stety" :P) zaczyna się to zmieniać. Nareszcie stać mnie na skarby o których w Polsce mogłam pomarzyć. Inaczej niż na ojczyźnie, tutaj bardziej ciągnie mnie do szydełkowania i robienia na drutach niż do haftu krzyżykowego i pozostałych hobbystycznych ciągot, którym ulegałam w Polsce.





Spełniłam dwa z marzeń dotyczących tych dziedzin:


zestaw drutów wymiennych firmy HiyaHiya to skok do przodu w robótkowaniu i w końcu mnogość kombinacji żyłkowo-drutowych.

http://www.purplelindacrafts.co.uk/ekmps/shops/purplelinda/images/knit-pro-symfonie-tunisian-afghan-crochet-hook-set-%5B3%5D-4408-p.jpg

W kwestii szydełkowej natomiast, jest to zestaw szydełek tunezyjskich Symfonie firmy KnitPro (w planie jest używanie ich zarówno jako zwykłych szydełek, jak i  nauka szydełkowania ściegiem tunezyjskim ;))

Mój najbliższy podręczny kącik robótkowy wygląda tak:



A z ostatnich tworów potworów:
1. Pingwin z madagaskaru (Skipper) powędrował do Polski do pewnego Piotrusia, który przepada z bohaterami we frakach ;)

2. Ukończyłam szal Begonia Swirl ze 100% bawełny (tłusta człowiek - gorąca człowiek)



3. Rozpoczęłam projekt pt. "Aquafresh" (dopiero po przerobieniu kilku rzędów, zaczęłam kolorki kojarzyć z pastą do zębów). W zamyśle będzie to kocyk, jest to projekt relaksujący, do wykonania go zastosowany został ścieg ripple stitch, wspaniale nudnie powtarzalny. Nie sposób zapomnieć wzoru i można bezmyślnie przy dobrym serialu wywijać szydełkiem :)



Tęsknię bardzo... za duża ilością ludzi i rzeczy, zwłaszcza za mamą i Fazerem...

Postaram się częściej zaglądać tutaj i uaktualniać swoje wypociny :)

Pozdrawiam wszystkich gorąco i buziakuję z Bolton :*

Melania

środa, 31 grudnia 2014

86. Tuż przed nowym rokiem :)

Jeszcze tylko 19 godzin i nastanie nowy rok :) W mijającym roku zaczęłam dążyć do pewnego celu, mam nadzieję, że mniej więcej w połowie następnego zostanie on osiągnięty, a przynajmniej będzie bliski spełnienia. Jestem dumna z paru rzeczy, z ukonczonych kursów i planów, z tego że nauczyłam się nowych rzeczy i dotrzymałam pewnych obietnic :) Przeczytałam w tym roku tylko 34 książki, co w porównaniu do zeszłego roku (87) jest wynikiem mizernym, jednak średnio jedna książka na 2 tygodnie mi wyszła ;). Skończyłam kilka prac, a kilka zaczęłam (oczywista oczywistość rękodzielnika), staram się trwać przy UFO-kach i powolutku acz skutecznie je dziubam. Poniżej kolejne postępy w jednym z nich - Cirque des cercles.


Trwam, staram się, czasem jest trudno, ale każdy ma swoje problemy i nie warto dorzucać im swoich :) Wizja przyszłości mi się krystalizuje i mam nadzieję, że moje dążenia zostaną nagrodzone sukcesem. Życzę wszystkim spełnienia marzeń w nowym roku i jak najwięcej szczęścia :) :*

Obiecane zdjęcie czapy z poprzedniego posta:










A tutaj dwie czapy na moich niesamowitych modelach (zielona czapa sprzedana na aukcji charytatywnej ;)):