Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2020

90. Nowości

Cisza na blogu oznacza tylko, że było dużo zmian w moim życiu.

2 przeprowadzki, 3 zmiany stanowiska, przeprowadzka firmy, kilka wyjazdów... po prostu uporządkowany chaos :)

W tym momencie dalej wynajmowany dom, ale blisko firmy (15 minut piechotą), mniej więcej unormowana sytuacja zawodowa (kocham to co robię), rozwój własny, a przede wszystkim... własny kącik robótkowy.

Zaanektowałam strych, zabawiłam się w Świętego Mikołaja dla samej siebie i zakupiłam stół (Ikea) do tworzenia wykrojów jak i manekina (do którego - olaboga! - muszę schudnąć :D)





Postanowiłam, że nauczę się szyć ubrania... Ale tym razem nie staram się rzucić od razu na głęboką wodę i zaczynam od nauki prostych linii oraz zapoznania się z ukochanym Singerem Heavy Duty 4423. Ja już ten czołg pokochałam, ale chcę się nauczyć ją też rozumieć :)

Na pierwszy ogień poszedł więc pokrowiec na maszynę, a na czym najlepiej ćwiczyć ścieg prosty? Na zszywaniu patchworka...


W zamyśle jest to przedni panel pokrowca, reszta będzie dużo prostsza. Wiem, że linie nie schodzą się perfekcyjnie, ale chcę go takim jakim jest, żeby za każdym razem, gdy na niego spojrzę, pamiętać o równym krojeniu elementów.

Żeby me życie było bardziej urozmaicone w tym samym czasie przełączam się między 2 innymi projektami: szalikiem i obrazkiem dla pewnej wspaniałej Anny :)

A na końcu bonus - mój mało zadowolony model w ostatnim dziergadełku :D

 

Buziole i do zobaczenia wkrótce :D

poniedziałek, 8 lutego 2016

88. Co u mnie

Co słychać? Właściwie brak uaktualniania bloga skutkuje jednym na pół roku wpisem podsumowującym.

Wyemigrowałam i odczuwam brak rozmów z przyjaciółmi i mamą... Chyba potrzebuję tej pisaniny by za kilka lat móc wrócić do dawnych postów i powspominać jak to było, jak wiadomo pamięć jest zawodna i raczej chce pamiętać tylko dobre chwile.

Wraz z moim mężczyznem wyjechaliśmy do WWielkiej Brytanii, która z bliska nie wydaje się taka duża ;)

7 lat wcześniej wyjechaliśmy do Anglii na pół roku, aby zobaczyć czy damy sobie radę sami za granicą. W czasie tamtego pobytu bardzo tękniłam za Polską, a po powrocie z obczyzny zaczęłam tęsknić za Anglią :) Kocham Polskę, to najpiękniejszy kraj na świecie, w szczególności kocham moje rodzinne miasto - Białystok, stolicę zielonych płuc Polski czyli Podlasia.

Jednakże w Anglii życie jest o wiele łatwiejsze, łatwiej o pracę, a dzięki temu o wszystko inne. Zarabiając minimalną stawkę STAĆ człowieka na godne życie, opłatę rachunków, wynajem domu, kupno samochodu i oszczędzenie na czarną godzinę jakiejś kwoty.

10 lipca 2015 roku wylądowaliśmy na lotnisku w Manchesterze, i zamieszkaliśmy czasowo w Radcliffe, małej miejscowości, która ujęła mnie pięknym otoczeniem.









W październiku przeprowadziliśmy się do Bolton do małej kawalerki, która na nowy start jest w sam raz :) nie potrzebujemy dużo miejsca, bo przywiozłam mało swoich przydasiów, niestety (dla mnie "stety" :P) zaczyna się to zmieniać. Nareszcie stać mnie na skarby o których w Polsce mogłam pomarzyć. Inaczej niż na ojczyźnie, tutaj bardziej ciągnie mnie do szydełkowania i robienia na drutach niż do haftu krzyżykowego i pozostałych hobbystycznych ciągot, którym ulegałam w Polsce.





Spełniłam dwa z marzeń dotyczących tych dziedzin:


zestaw drutów wymiennych firmy HiyaHiya to skok do przodu w robótkowaniu i w końcu mnogość kombinacji żyłkowo-drutowych.

http://www.purplelindacrafts.co.uk/ekmps/shops/purplelinda/images/knit-pro-symfonie-tunisian-afghan-crochet-hook-set-%5B3%5D-4408-p.jpg

W kwestii szydełkowej natomiast, jest to zestaw szydełek tunezyjskich Symfonie firmy KnitPro (w planie jest używanie ich zarówno jako zwykłych szydełek, jak i  nauka szydełkowania ściegiem tunezyjskim ;))

Mój najbliższy podręczny kącik robótkowy wygląda tak:



A z ostatnich tworów potworów:
1. Pingwin z madagaskaru (Skipper) powędrował do Polski do pewnego Piotrusia, który przepada z bohaterami we frakach ;)

2. Ukończyłam szal Begonia Swirl ze 100% bawełny (tłusta człowiek - gorąca człowiek)



3. Rozpoczęłam projekt pt. "Aquafresh" (dopiero po przerobieniu kilku rzędów, zaczęłam kolorki kojarzyć z pastą do zębów). W zamyśle będzie to kocyk, jest to projekt relaksujący, do wykonania go zastosowany został ścieg ripple stitch, wspaniale nudnie powtarzalny. Nie sposób zapomnieć wzoru i można bezmyślnie przy dobrym serialu wywijać szydełkiem :)



Tęsknię bardzo... za duża ilością ludzi i rzeczy, zwłaszcza za mamą i Fazerem...

Postaram się częściej zaglądać tutaj i uaktualniać swoje wypociny :)

Pozdrawiam wszystkich gorąco i buziakuję z Bolton :*

Melania

środa, 31 grudnia 2014

86. Tuż przed nowym rokiem :)

Jeszcze tylko 19 godzin i nastanie nowy rok :) W mijającym roku zaczęłam dążyć do pewnego celu, mam nadzieję, że mniej więcej w połowie następnego zostanie on osiągnięty, a przynajmniej będzie bliski spełnienia. Jestem dumna z paru rzeczy, z ukonczonych kursów i planów, z tego że nauczyłam się nowych rzeczy i dotrzymałam pewnych obietnic :) Przeczytałam w tym roku tylko 34 książki, co w porównaniu do zeszłego roku (87) jest wynikiem mizernym, jednak średnio jedna książka na 2 tygodnie mi wyszła ;). Skończyłam kilka prac, a kilka zaczęłam (oczywista oczywistość rękodzielnika), staram się trwać przy UFO-kach i powolutku acz skutecznie je dziubam. Poniżej kolejne postępy w jednym z nich - Cirque des cercles.


Trwam, staram się, czasem jest trudno, ale każdy ma swoje problemy i nie warto dorzucać im swoich :) Wizja przyszłości mi się krystalizuje i mam nadzieję, że moje dążenia zostaną nagrodzone sukcesem. Życzę wszystkim spełnienia marzeń w nowym roku i jak najwięcej szczęścia :) :*

Obiecane zdjęcie czapy z poprzedniego posta:










A tutaj dwie czapy na moich niesamowitych modelach (zielona czapa sprzedana na aukcji charytatywnej ;)):


niedziela, 9 listopada 2014

85. Coraz bliżej święta...

 Z powodu zbliżających się świąt wzięłam się za robienie gwiazdek oraz sopelków choinkowych, w tym tygodniu je usztywnię i wstawię fotki przykładowych kompletów :) skończyłam także dawno komuś obiecaną czapę, jak tylko ją wręczę to od razu cyknę fotkę na obdarowanej glowie. Ze staroci - co raz przysiadam na chwilę do Cirque des cercles i powoli go przybywa :) Kiedyś w końcu nadejdzie ta piękna chwila gdy pokażę go w całości :D

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

63. Kwiatuchowo i drutowo

UWAGA!!! UWAGA!!! MONILEWEK ZAŁOŻYŁA BLOGA, ROBIĄC JEJ REKLAMĘ ZAPRASZAM DO TEJ JAKŻE WSPANIAŁEJ DZIEWOI, ABYŚCIE MOGŁY/MOGLI NAPAWAĆ OCZY CUDNYMI PRACAMI WYCHODZĄCYMI SPOD JEJ RĄCZEK :) LINK

No to czas na resztę wpisu na specjalne życzenie Aploch, Yenulka, Monilew, ....

A więc....

Jakby tu...

To może zacznę od...

Dzień dobry wszelakim przedstawicielkom i przedstawicielom jakże zacnej grupy robótkomaniaków, hobbystów, tudzież ludzi pozytywnie zakręconych :)

Nad morzem byłam, dzięki czemu uznaję te lato jako trzecie z rzędu zaliczone do wspaniałych. Opaliłam się, zmieniłam skórę jak jaszczurka, nogi zdeptałam na ulicach Gdańska. Jako jedyną pamiątkę przywiozłam reklamówkę pełną czegoś kolorowego i niejadalnego, pochodzącego z Empiku i czekającego aż naumiem się coś z tym robić ;) Na razie nie będę zdradzała cóż to jest, bo nie chcę zapeszyć.

Skrzyżykowałam listopadowego kocurka na kanwie granatowej:


Został jeszcze tylko JEDEN! Na razie czekam aż do mnie dotrze, ale jestem bardzo bardzo pozytywnie nastawiona i mam nadzieję (taką malutką i cichutką), że zdążę przed końcem roku :)

Krzyżyki mało zajmują ostatnio moje myśli. Tycam jedynie mój "relaksacyjny" obrazek Lanarte. Włączam sobie jakiś serial w tle, i układam równo niteczkę, poprawiam, sprawdzam, robię wszystko aby był on cudnie równy i zadbany. Próba zrobienia takiego cudeńka znakomicie relaksuje, nie spieszę się nigdzie i powoli dłubię. Lanarciak na razie jest na tym etapie:


A dlaczegóż to nie ciągnie mnie do krzyżyków? Otóż zostałam zwolenniczką turbodrutów na żyłce :) Iwona iście anielsko cierpliwa kobieta, nagrała filmiki, wytłumaczyła mi wzór jak tumanowi, tudzież skłoniła do używania żyłek :) Korzystając ze stworzonego przez nią wzoru udziałam (heh śmiechowe słowo :D) chustę Butterfly Effect. Niestety dalej jakaś niekumata chyba byłam bo końcówka nie za bardzo mnie się udała ;P
A oto i wynik, jeszcze nie zblokowany, mój własny, prywatny, Butterfly Effect:

Zobaczymy co to będzie po blokowaniu :)
A teraz muszę udziać (hahahaha... brzmienie tego słowa wręcz mnie rozśmiesza:D) poncho... bez dziurków, czyli nie ażurowe, ponieważ nad morzem okazało się że ażurki wiatr przepuszczają w zbyt dużej ilości :D

Uff... zmęczyłam posta :D Buziaki dla czytających :* A teraz na wzór Ani (której obiecałam pewną kocią paczkę, ale muszę coś do niej dodać więc przepraszam za opóźnienia :( ) wstawiam odpowiedzi i przypisy:

Lilka: szanowną Panią proszę o bezzwłoczne wysłanie mi na maila swojego adresu domowego :D
Kankanka: I dobrze Ci tak! Niech się buba sprawuje i pachniuszy jak najmocniej :* :)
Grażka: mam nadzieję, że skończymy niedługo nasze ciągnące się jak melasa, RR kocurkowe :)

I of course deser w postaci wykąpanego nastroszeńca, czyli Faziucha :)



niedziela, 7 listopada 2010

Zaległości :)







Notka powstaje od 26 października :P I jakoś tak wcale się nie chce napisać sama :/

Melduję, że właśnie w/w dnia wywędrował ode mnie kalendarz agmazur z sierpniowym kotem :)


W moim posiadaniu znajdują się dwa następne kalendarze, dosiadam się powoli do nich ;P

Skończyłam także następną rękawiczkę do SALA 2010 i na tym mój tegoroczny SAL się kończy :) Nie stać mnie na zakup brakującego głównego koloru więc plan wyszycia dwóch pozostałych rękawiczek odłożony zostaje na czas nieokreślony.



Z innych nowości: zaszydełkowałam się oraz zadrutowałam :D
Skończyłam sanczo-panczo i przy tym nauczyłam się, aby wybierać wzór na tak dużą pracę bez bąbelków :S dzierganie ich trwało w nieskończoność :) Tutaj sancho-panczo na mojej mamuśce:




A także oszalikowałam... hmm... oszalałam na punkcie ocieplnych szyjaków... kurde.... ocieplaczy szyjnych wg Fasoli. Oczywiście w rozpędzie źle zaczęłam tenże ocieplacz i zrobiłam go bez ściągacza. Ale już powstaje ten prawidłowy ze ściągaczem. Na razie poszukuję do niego drewnianych lub niebieskich guzów :) włóczka to 70% akrylu i 30% wełny - Himalayah Paddisah - zalecane druty 5,5 ale ja robiłam na 6,5 :)


Pozdrawiam wszystkich czytających serdecznie :D