Natomiast ja z powodu kompletnego braku czasu dorywczo staram się ściubać, dziubać, dłubać i szydzić kiedy tylko popadnie. Gorączka weselna minęła (może jutro skombinuję jakieś przerażające zdjęcia ^^), teraz już tylko nauka, nauka i nauka :D (co mnie wcale nie smuci :P).
Popełniam buby. Ta z błękitnymi łezkami jak na razie nie wiadomo jeszcze czyja będzie ;)
Biała z fioletowymi paskami jest do gablotki w pasmanterii Marty. Tyle że zrobiłam o jeden rządek za mało (widać to w porównaniu do łezkowej) i dlatego poczyniam drugą bubkę do kompletu, tym razem z odwrotnym użyciem kolorów.
Tak wygląda teraz:
