niedziela, 28 sierpnia 2011
czwartek, 7 lipca 2011
3 lata
Zaszokowałam się :)
Po pierwsze: ostatni post jest ze stycznia :(
Po drugie: w grudniu minie 3 lata naszego RR
Pierwszy punkt co prawda da się wytłumaczyć lenistwem, masą zajęć, sesją, brakiem chęci itp itd... ogólnie leniem :P
Za to drugi punkt jest wręcz smutny :( Na szczęście pierwszym RR - myszkami autorstwa Natashy Mlodetskiej można się pochwalić, ponieważ już chyba wszystkie zostały ukończone. Jednak kocury ciągną się i ciągną w nieskończoność. Mam wręcz wyrzuty sumienia wobec uczestniczek, że naraziłam je na taką mordęgę i nerwy... Póki co wzięłam się od razu po sesji do 2 kalendarzy, które akurat się u mnie znajdują. Dzisiaj skończyłam październikowego kocurka na kanwie Moniz.
Muszę przyznać, że miotła tego kotka to był jak na razie najgorszy fragment kalendarza, pełna pół krzyżyków końcówka na 16ct to mordęga ;P Za to dębowe liście uznaję za miniaturowe cudeńka :)
Tutaj kocur jeszcze bez backstitchy:

Oraz po mordędze kreskowej:

Poza tym w międzyczasie, w autobusach i na uczelni poddziubywałam szydełko. Powstała pelerynka ananasowa - krótka, szykowna i oczywiście z błędami, ale moja, własna i prywatna więc nawet błędy mi się podobają ^^

I nie mogło zabraknąć bubek na mydełka :) Raczej nie mam do czego wykorzystać pojedynczych kolorowych kordonków i tak właśnie one powstają :P

A dodatkowo, rzecz kupiona, ale potrafiąca sprawić dużo frajdy - filcowy futerał na komórkę. Za 10zł w Empiku można kupić taki zestaw. Równiutko wycięte części z wszelkimi dodatkami potrzebnymi do tego projektu (guzik, igła, nici, tasiemka). Nie ukrywam, że dużo radości dało mi zszywanie tego futerału :)


A już teraz siadam do kanwy granatowej na której powstanie kocur listopadowy :) Trzeba szybko ponadrabiać zaległości i rozpoczęte dawno temu projekty.
Serdecznie ściskam i pozdrawiam wszystkich czytających :*
Po pierwsze: ostatni post jest ze stycznia :(
Po drugie: w grudniu minie 3 lata naszego RR
Pierwszy punkt co prawda da się wytłumaczyć lenistwem, masą zajęć, sesją, brakiem chęci itp itd... ogólnie leniem :P
Za to drugi punkt jest wręcz smutny :( Na szczęście pierwszym RR - myszkami autorstwa Natashy Mlodetskiej można się pochwalić, ponieważ już chyba wszystkie zostały ukończone. Jednak kocury ciągną się i ciągną w nieskończoność. Mam wręcz wyrzuty sumienia wobec uczestniczek, że naraziłam je na taką mordęgę i nerwy... Póki co wzięłam się od razu po sesji do 2 kalendarzy, które akurat się u mnie znajdują. Dzisiaj skończyłam październikowego kocurka na kanwie Moniz.
Muszę przyznać, że miotła tego kotka to był jak na razie najgorszy fragment kalendarza, pełna pół krzyżyków końcówka na 16ct to mordęga ;P Za to dębowe liście uznaję za miniaturowe cudeńka :)
Tutaj kocur jeszcze bez backstitchy:
Oraz po mordędze kreskowej:
Poza tym w międzyczasie, w autobusach i na uczelni poddziubywałam szydełko. Powstała pelerynka ananasowa - krótka, szykowna i oczywiście z błędami, ale moja, własna i prywatna więc nawet błędy mi się podobają ^^
I nie mogło zabraknąć bubek na mydełka :) Raczej nie mam do czego wykorzystać pojedynczych kolorowych kordonków i tak właśnie one powstają :P
A dodatkowo, rzecz kupiona, ale potrafiąca sprawić dużo frajdy - filcowy futerał na komórkę. Za 10zł w Empiku można kupić taki zestaw. Równiutko wycięte części z wszelkimi dodatkami potrzebnymi do tego projektu (guzik, igła, nici, tasiemka). Nie ukrywam, że dużo radości dało mi zszywanie tego futerału :)
A już teraz siadam do kanwy granatowej na której powstanie kocur listopadowy :) Trzeba szybko ponadrabiać zaległości i rozpoczęte dawno temu projekty.
Serdecznie ściskam i pozdrawiam wszystkich czytających :*
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Styczeń
Przede wszystkim dziękuję Kankance za życzenia :*:*:*:*:*
Oraz składam Wam jak najlepsiejsze życzenia ;) spóźnione ale jak najszczersze ^^
PRZEPRASZAM jak zwykle za to, że tak długo nie pisałam :* Jak zwykle pełno zawiłości życiowych, zajęć, zaliczeń oraz lenistwa... Mam nadzieję, że lubicie mnie na tyle aby to wybaczyć ;)
Oczywiście w międzyczasie coś dziubałam, szydziłam itp itd ;) Już się chwalę i mam nadzieję, że o niczym nie zapomnę.
Notka powstaje w tempie ekspresowym ze względu na to iż jutro mam zerówkę egzaminu, a każde zajęcie jest dobre, aby odciągnąć się od nauki :D
Ta oto pizzeria powstała pod wpływem natchnienia oraz oczywiście wzorku znalezionego w sieci ;P
Domek ma tylko 3,5x3,5x4,5 cm jest to miniaturka-breloczek. Powędrowała do Ulci jako odstresowywacz przed egzaminem ;)
Klucz powstał z myślą o skrzyneczce na klucze i oczywiście jest w całości wykonany z prezentów od Aploszka :* na boskim materiale i przy wykorzystaniu ślicznej nici. Ania jesteś kochana, ale Ty już pewnie o tym wiesz :D

Ostatnio jednak oszalałam na punkcie szydełkowania :D Najpierw powstawały w tempie ekspresowym bubeńki - breloczki do torebek :) Mam plan, aby dziergać je na sprzedaż ale na razie jednak muszę wykonać zamówienie :) Zamówienie to: szal oraz sanczo-panczo dla mojej babci. Na razie powstał szal, a po sesji powstanie druga część :)


Oczywiście bubeńków już nie mam bo jakoś tak mi pokradły je pewne osobistości :)
Pozdrawiam wszystkich gorąco i tulę i tulę i całuję :) :*
Oraz składam Wam jak najlepsiejsze życzenia ;) spóźnione ale jak najszczersze ^^
PRZEPRASZAM jak zwykle za to, że tak długo nie pisałam :* Jak zwykle pełno zawiłości życiowych, zajęć, zaliczeń oraz lenistwa... Mam nadzieję, że lubicie mnie na tyle aby to wybaczyć ;)
Oczywiście w międzyczasie coś dziubałam, szydziłam itp itd ;) Już się chwalę i mam nadzieję, że o niczym nie zapomnę.
Notka powstaje w tempie ekspresowym ze względu na to iż jutro mam zerówkę egzaminu, a każde zajęcie jest dobre, aby odciągnąć się od nauki :D
Ta oto pizzeria powstała pod wpływem natchnienia oraz oczywiście wzorku znalezionego w sieci ;P
Domek ma tylko 3,5x3,5x4,5 cm jest to miniaturka-breloczek. Powędrowała do Ulci jako odstresowywacz przed egzaminem ;)
Klucz powstał z myślą o skrzyneczce na klucze i oczywiście jest w całości wykonany z prezentów od Aploszka :* na boskim materiale i przy wykorzystaniu ślicznej nici. Ania jesteś kochana, ale Ty już pewnie o tym wiesz :D
Ostatnio jednak oszalałam na punkcie szydełkowania :D Najpierw powstawały w tempie ekspresowym bubeńki - breloczki do torebek :) Mam plan, aby dziergać je na sprzedaż ale na razie jednak muszę wykonać zamówienie :) Zamówienie to: szal oraz sanczo-panczo dla mojej babci. Na razie powstał szal, a po sesji powstanie druga część :)
Oczywiście bubeńków już nie mam bo jakoś tak mi pokradły je pewne osobistości :)Pozdrawiam wszystkich gorąco i tulę i tulę i całuję :) :*
niedziela, 7 listopada 2010
Zaległości :)
Notka powstaje od 26 października :P I jakoś tak wcale się nie chce napisać sama :/
Melduję, że właśnie w/w dnia wywędrował ode mnie kalendarz agmazur z sierpniowym kotem :)
W moim posiadaniu znajdują się dwa następne kalendarze, dosiadam się powoli do nich ;P
Skończyłam także następną rękawiczkę do SALA 2010 i na tym mój tegoroczny SAL się kończy :) Nie stać mnie na zakup brakującego głównego koloru więc plan wyszycia dwóch pozostałych rękawiczek odłożony zostaje na czas nieokreślony.
Z innych nowości: zaszydełkowałam się oraz zadrutowałam :D
Skończyłam sanczo-panczo i przy tym nauczyłam się, aby wybierać wzór na tak dużą pracę bez bąbelków :S dzierganie ich trwało w nieskończoność :) Tutaj sancho-panczo na mojej mamuśce:
A także oszalikowałam... hmm... oszalałam na punkcie ocieplnych szyjaków... kurde.... ocieplaczy szyjnych wg Fasoli. Oczywiście w rozpędzie źle zaczęłam tenże ocieplacz i zrobiłam go bez ściągacza. Ale już powstaje ten prawidłowy ze ściągaczem. Na razie poszukuję do niego drewnianych lub niebieskich guzów :) włóczka to 70% akrylu i 30% wełny - Himalayah Paddisah - zalecane druty 5,5 ale ja robiłam na 6,5 :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



