poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Długaśnik

Tytuł posta pochodzi z książki S. Kinga "Historia Lisey". Jest to potwór, długi i niosący śmierć. I taki pewnie będzie mój post jeśli ktoś dobrnie do jego końca :D

Chyba muszę zacząć od początku.

A na początku było wielkie i straszne... lenistwo :D

Cały tydzień się obijałam, na nic nie miałam ochoty i weny twórczej. Tylko z przyzwyczajenia siadałam do dziubanka gdy oglądałam jakiś film. Zdjęcia tkwiły na kartach pamięci, notka krążyła gdzieś w myślach i listonosz przybywał z prezentami.

Dziś serducho krzyknęło: Dość lenistwa! Trza pomęczyć oczy innych przy czytaniu długaśnika!

Więc siedzę przed klawiaturą i obmyślam plan :P

Po pierwsze - X Podlaska Biesiada Miodowa

W tym roku PBM odbyła się dwa razy. Pierwszy raz w Tykocinie - z okazji odsłonięcia pomnika Włodzimierza Puchalskiego (polskiego przyrodnika, fotografika, reżysera filmów przyrodniczych. Był pierwszym, który fotografowanie przyrody określił mianem "bezkrwawych łowów". Fotografował m.in. rozlewisko rzeki Narew w Tykocinie, z którym był mocno związany.)
Tradycyjnie PBM odbywa się w Kurowie (w tym roku odbyła się tydzień po PBM w Tykocinie)

Byłam na tej wcześniejszej biesiadzie :) i obiecuję sobie solennie, że co roku będę starała się odwiedzać tę imprezę :D
Po pierwsze moc stoisk. Oczywiście najwięcej stoisk z miodkiem, ale nie zabrakło też serów, wędlin, wędzonek, pieczywa, ciast, oscypków, chleba ze smalcem, ogórków kiszonych oraz kateringu w postaci grilla.
Po drugie pokazy. Inscenizacja walki pomiędzy piechotą a oddziałem konnym. Pokaz walki szlachty bronią białą, salwy z samopałów, sokolnik niestety nie dojechał.
Obkupiłam się w miodki, świece i sery :D
A teraz krótki fotoreportaż z PBM:

Oraz moich zakupów:

Niestety na zdjęciach brak już miodku spadziowego, który był na tyle apetyczny, iż już zniknął :D

Po drugie - szycie przy filmie

Podgoniłam trochę dwie prace zalegające już od jakiegoś czasu :P

W kwiatach brakuje już tylko backstitchy. Natomiast w Powellu serduszek po lewej stronie wzoru i reszty backstitchy :)

Po trzecie - prezenty z wymian

Przed weekendem otrzymałam prezent od Inviernity, która jak się okazuje także jest z Białegostoku :D
Na blogu Haft dla... zapisałam się do dwóch wymian. Ta od Inviernity była związana z tematem KOTY.
Przesyłka zawierała:
- wyhaftowanego kota M. Sherry (już wiem gdzie wyląduje :P)
- wyhaftowaną różę (kartka)
- moc pocztówek i dobrych myśli
- książeczkę "Nie jesteś sam"
- koraliki, wstążeczki, aromatyczne smakowe herbatki
I miły list :D
Bardzo dziękuję Agnieszko. Prezenty są cudowne :D

Drugi prezent otrzymałam dzisiaj :) Jest to druga wymiana z blogu Haft dla... . Tym razem o tematyce THE PRAIRIE SCHOOLERS.
Wylosowała mnie Jolana (Jola z Łodzi).
A co dostałam? To bez czego hafciarka żyć nie może :D Czyli rzeczy jak nakbardziej w moim guście :*
- muliny, naparstek, igły ( w pięknym woreczku ;))
- piękną pocztówkę (już na tablicy :D)
- przywieszkę do nożyczek
- oraz... tam ta ra dam! Wróżkę-hafciarkę.

Bardzo spodobał mi się pomysł tej wróżki :D i mistrzowsko przyszyta do obrazka igła ;].

Już kołacze mi się plan do wykorzystania tej pięknej pracy, ale na razie o tym sza... ;]

Jolciu bardzo bardzo dziękuję :D

Na razie to wszystko o czym miałam napisać :) A przynajmniej taką mam nadzieję :D
Wierzę też, że mój długaśnik nie będzie taki śmiercionośny jak ten z książki i nie zrobi Wam krzywdy ;)

sobota, 22 sierpnia 2009

Skończona trójca ;]

Skończone, 1 - odłożone, 2 - przekazane, 3 - wysłane.

Pierwsze to pocztówka z tulipanami. Zestaw dostałam od Kasiulka, jako nagrodę w konkursie, który odbył się jakiś czas temu na jej blogu. Podoba mi się w nim zestawienie zwykłej Madeiry z Decorą (na zdj. błyszcząca - jasna zieleń i bordo).

Drugie - moje pierwsze myszki w kalendarzu RR (wzór autorstwa N. Mlodetskiej). Przeżyłam z nimi horror 2 pruć ^^. Pierwsze prawie całego obrazka, oraz drugie malutkiego fragmentu sukienki. Praca czeka u Marty na Madzialenę :)


Trzeciej pracy nie mogę jeszcze pokazać, ponieważ jest to prezent na wymianę z blogu Haft dla...
Kiedy tylko wylosowana osoba dostanie paczuszkę to wtedy wstawię fotki ;)

I tak sobie siedzę i się lenię :) Włatcy Móch w tle, a ja się zastanawiam co by tu dziubnąć. W kolejce dużo prac, a jeszcze więcej zaczętych :P Najważniejsze teraz będą: drugi prezent na wymianę Haft dla... (poleciały koty, a teraz jeszcze The Prairie Schoolers), myszki RR, oraz lipcowy kot (gdy go dostanę od Madzi) :)

A jutro być może:
23 sierpnia, niedziela

Godz. 11.00
- Msza Św. w intencji pszczelarzy połączona ze złożeniem tradycyjnych darów miodu i wosku w Kościele Św.Trójcy
Godz. 12.00-17.00
- degustacje i sprzedaż miodów, zwiedzanie miasta z przewodnikami
Godz. 12.30-13.00
- koncert kapeli Mietka Buraka
Godz. 13.00-14.00
- wręczenie Certyfikatów X Podlaskiej Biesiady Miodowej - prezentacja laureatów
Godz. 14.00-14.30
- Pokazy sokolników
Godz. 14.30-15.00
Prezentacja władania białą bronią Towarzystwa Jazdy Dawnej z Warszawy
Godz. 15.00-16.00
- Rozstrzygnięcie Konkursu na najsmaczniejszy miód Podlasia i
VII Turnieju Nalewek Miodowych
Godz. 16.00-17.00
- Jam Sesion Górale z Zakopanego end Mietek Burak z Morusów.

Przez cały czas trwania Biesiady można odwiedzać obóz sztachty tykockiej rozbity pod zamkiem za rzeką.
W rolę Zagłoby wcieli się już 10 raz aktor BTL - Ryszard Doliński.

Dodatkowe informacje na: www.biesiadamiodowa.org

czwartek, 20 sierpnia 2009

21 zabaw candy trwa!

Po pierwsze:
Hohoho... Nie myślałam, że na moim blogu o cukieraskach będzie dużo wpisów, a tu jednak... Największa jak dotychczas fala cukierków zalała blogi :)
Blog o cukieraskach TUTAJ lub ukryty w linku pod wielkim cukierkiem u góry strony ;)

Po drugie:
Jednak zamówiłam krosno. Jeszcze nie przyszło ale oczekuję ze zniecierpliwieniem.
Dziewczyny drogie, bardzo bardzo mocno dziękuję za komentarze pod postem o krośnie. Naczytałam się, namyślałam, naoglądałam dzięki uprzejmości Abulinki różnych krosien. Kwadratowych, prostokątnych, stojących, na stelażach... I szczerze mówiąc najbardziej mi się podoba to kaanowskie. Popukacie się pewnie w czółko i pomyślicie, żem niespełna rozumu, ale mam coś na usprawiedliwienie ^^
Krosno kaanowskie wydaje mi się na tyle wygodne i lepsze od małych krosień trzymanych na kolanach czy stojących na słupkach, ponieważ można je tak ustawić, że będę je miała pod nosem, niezależnie od tego na jak wysokim czy niskim fotelu się rozsiądę. Mogę je sobie postawić pod nos wsuwając nóżki pod łóżko (i na pewno wtedy się na mnie nie przewróci). Nauczyłam się, że garbienie się nad pracą procentuje okropnym bólem pleców :/
Jak na razie czekam, a gdy tylko je dorwę to przetestuję i albo przeklnę albo pokocham :)
Jeśli przeklnę, to za karę, że się Was nie posłuchałam będę się zmuszać do korzystania z niego ^^

Jeszcze raz dziękuję za możliwość przeczytania co każda z Was o tym myśli ;*

Po trzecie:
Myszy sprute... w życiu się tak nie bałam, że mogę przeciąć materiał... Na szczęście obyło się bez ran ciętych i kłutych i już wyszywam od nowa myszki weselne. Myślę, że już jutro wylądują u Marty ;)

wtorek, 18 sierpnia 2009

A może by tak krosno?

Od kilku lat marzę o krośnie do haftowania. Przez nie działające już forum Kaan trafiłam do internetowego sklepiku z zaopatrzeniem pergamano oraz krosnami. Siedziałam przed zdjęciem i w marzeniach napinałam na krośnie materiał i dizubałam zapamiętale ogromne obrazy... W rzeczywistości ogromnych obrazów nie robię ale już jakiś większy przy tamborku sprawia problem. Dużo materiału do podwijania, trzymania, ciężar tamborka, pognieciony materiał przy większym wzorze. Teraz mam okazję zakupić takowe krosno. Nagły przypływ gotówki umożliwia mi spełnienie tego marzenia. Ale jak to zwykle ze mną bywa...: póki mnie nie było stać to bardzo bardzo bardzo chciałam tego krosna. Teraz gdy już mam wystarczającą ilość mamony zaczynam się zastanawiać. Czy, aby na pewno chcę? Czy mi się przyda? Czy nie zajmie za dużo miejsca?

Przynajmniej na ostatnie pytanie chyba znam odpowiedź. Jeżeli mnie pamięć oczywiście nie myli :P to na Kaan był temat o tych krosnach i wyczytałam wtedy, że jest ono składane. Wystarczy poluzować 2 czy 4 śruby i można złożone krosno, wsunąć za szafę czy pod łóżko :)


Mam tu nerwa nad przyciskiem "Zamów", ale coraz bardziej się ku temu skłaniam. Podbudujcie kobiety i powiedzcie, że mam je kupić :D Potrzebuję jakiegoś kopniaka ^^

Z innej beczki - nerwik pękł mi wczoraj... Od jakiegoś tygodnia w trybie wakacyjno-leniuchowym jeździmy z Pawłem w dzień do pewnej knajpki położonej tuż przy parku. "Odeon" ma ogródek, duży bar, świetne piwko, soki tudzież drinki, oraz muzykę która koi nerwy (jazz, blues).
Ja jeżdżę z jakąś robótką, Paweł z książką. I tak w milczeniu przy napoju i papierosku spędzamy kilka godzin dziennie w ocienionym ogródku :)
Wczoraj z mysim kalendarzem usiadłam do dziubania. Celem było dokończenie myszek rozpoczętych przez Uszebi (zastępuję ją w tym projekcie). Zabrałam się za ostatni (najwyższy) element i o zgrozo zauważyłam, że Uszebi źle zaczęła haft!!!! Za wysoko:[[[[[[
Wynik? @*%^&#$% Siedzę i pruję.... Po prostu żal mi nawet wymyślać jakiś komentarz, bo po ocenzurowaniu zostaną tylko wykrzykniki :/ Pozostaje spruć cały haft i zacząć kwietniowe myszy od początku...